niedziela, 27 grudnia 2015

Poznaj PEPEBOOK i czytaj wygodnie


Jestem książkowym fetyszystą. Dlatego nie wolno zabierać mnie do storów, gdzie w asortymencie mają skarbonki w kształcie książki, pościel z literkami, t-shirty z postaciami literackimi czy zakładki do książek. Co więcej - nie wolno zabierać mnie nawet księgarni bo zostawię w nich wszystkie swoje oszczędności, które powinienem zainwestować w nową lodówkę. Na przykład.

Piszę o tym dlatego, że dzisiejszy wpis poświęcony będzie świetnej rzeczy – PEPEBOOKowi. Takiej eleganckiej nakładce na kciuka, która umożliwia wygodne czytanie. PEPEBOOK zaprojektowany został na Costa Blance i starannie, własnoręcznie wykonany. Jest nieduży, dlatego zmieści się w torebce, piórniku, kieszeni, a nawet portfelu! Co więcej idealnie spełnia swoją rolę i umożliwia wygodne czytanie, np. na świeżym powietrzu.

Przez ostatnie kilka tygodni PEPEBOOK podróżował razem ze mną. Był ze mną w Warszawie, Krakowie, Toruniu, Rzeszowie, a nawet Londynie i sprawdził się doskonale. Zwłaszcza podczas podróży pociągiem podczas której zostałem zmuszony do stania przez całą drogę. Dzięki nakładce PEPEBOOK nie bałem się, że wiatr wiejący przez uchylone na korytarzu szyby, przekartkuje mi ostatni kryminał Joanny Jodełki o kilka stron do przodu.







PEPEBOOKa przetestowali wnież moi znajomi.


Za wyjątkową formą PEPEBOOK stoi wielofunkcyjność. Przydaje się nie tylko przy czytaniu i przytrzymywaniu za jego pomocą bieżącej strony, ale również gdy chcemy odłożyć na chwilę książkę nie mając zakładki, a wystrzegamy się odwrócenia otwartej grzbietem do góry. Przepisywanie cytatów także przestało być problemem.



~~~



Jak to się mówi: potrzeba jest matką wynalazków. PEPEBOOK to niezbity dowód na to, że słowa te są świętą prawdą. Każdy książkożerca to potwierdzi – grube książki źle się czyta, a wszystko przez to, że ciągle się zamykają. Ten mały zmyślny gadżecik autorstwa pomysłowego Polaka, który widzicie na zdjęciu, rozwiązuje ten problem, a przy tym bardzo fajnie wygląda! Wycięty z kawałka orzecha, wyszlifowany i w jakiś sposób zaimpregnowany prezentuje się niezwykle prosto, ale zarazem efektownie, co zresztą sami widzicie na załączonych obrazkach. Zapakowany w prosty kartonik i zabezpieczony ekologicznym wypełniaczem stanowi świetny pomysł na prezent dla mola książkowego, który ma dodatkowo kręćka na punkcie bycia eko! Przede wszystkim jednak spełnia swoje zadanie – książki już się nie zamykają i nie doprowadzają do szewskiej pasji. Z moim PEPEBOOKiem nie rozstaję się odkąd trafił w moje ręce i mogę się założyć, że z Wami będzie tak samo!
Angie Wu z bloga Zrecenzujemy


~~~


W końcu gadżet dzięki któremu każdy mól książkowy może poczuć się jak hipster :-). A tak na serio,  to sprytne małe urządzonko potrafi zaoszczędzić trochę stresu podczas czytania w komunikacji miejskiej i długiej kolejce w banku. No i jest nieocenione w trakcie podjadania przy czytaniu (dobra, dobra - tylko proszę mi nie kłamać że wy nie podjadacie przy czytaniu :-). Na plus zaliczam naprawdę minimalistyczny wygląd dzięki któremu nawet nie zauważamy że trzymamy coś innego w ręce niż książka. Polecam do użytku własnego i na prezent dla książkowych gadżeciarzy.
Ilona i Sławencjusz bibliotekarze; Sławencjusz z bloga Bibliożerca



Sami widzicie, że PEPEBOOK to gadżet który musicie mieć. Gadżet dostępny jest w trzech rozmiarach  S 14x18mm || M 16x20mm || L 18x22mm i zakupicie go za jedyne 25 złotych! Na pasku bocznym znajdziecie link do pepebookowego sklepu, a dla leniwych zostawiam link o tutaj >>KLIK<<.


Za zdjęcia dziękujemy Tomkowi i Justynie. Kopiowanie i rozpowszechnianie zdjęć zabronione.

2 komentarze:

  1. Mam. Wypróbowałam. Polecam. Teraz, zimą, gadżet raczej leży na półce i drzemie, ale wiosną i latem, gdy czytam na dworze (park, taras, ogród, plaża) jest niezastąpiony! No i wygląda bardzo tredny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sprawdza się szczególnie w autobusach, metrze i pociągach. I budzi zainteresowanie wśród współpasażerów. :-)

      Usuń